Mamy 16 listopada. Od paru postów piszę zdania z dużej litery i z kropką. Fascynujące. A więc mamy 16 listopada... jeszcze jakieś 5 tygodni i upragnione Święta Bożego Narodzenia. Upragnione... byłabym o wiele bardziej szczęśliwsza na tą myśl, gdyby wiadomo CO. Trudno. Czasem jest mi naprawdę ciężko, ale jeszcze się nie poddałam. Boże...
Mogłabym tu powypisywać znowu wkurwiające mnie rzeczy, ale jaki to ma sens? Właśnie, sens. Sensem mojego życia jest, wiadomo - Zbawienie. Ale to takie odległe i... oklepane? Sensem mojego życia jest teraz czekanie na Tego Mojego Jedynego. Jakie to życie jest śmieszne i pełne niespodzianek.
Źle mi samej ze sobą. Sama się odizolowałam i nie potrafię już teraz wrócić. Z nowymi też jakoś mi nie idzie. Depresja? Oddajcie mi lato, ciepło, wakacje, słońce! Nie nawidzę zimna, jesieni. Tak, nie nawidzę jesieni. Człowiekowi nic się nie chce, nie ma w co się ubrać, jest chronicznie zmęczony i apatyczny. Ja już rzygam. Najlepiej wsadziłabym komputer w kołdrę i w łóżku spędzała całe dnie. O. Może bym wtedy nie jadła tak dużo? Chcę schudnąć.
Takie mam myśli czasem. Muszę się skupić na prawie jazdy i zdać. Potem chciałabym znaleźć sobie pracę. Praca i studia. Własne pieniądze. Tak, żeby uniezależnić się od Szanownego Kapo trochę. Tak, na fajki, na ciuchy, na wczasy. Chciałabym w księgarni albo bibliotece. Cholera, muszę się za czymś rozejrzeć...
Kolejna kwestia z wanny: niewinność. Chciałabym być niewinna. Niewinne gesty, niewinne relacje. Niewinny związek, taki dziecięcy na początek. Nie chcę od razu, tak chamsko, w to wszystko wchodzić. Niezgrabne ruchy, rumieńce. Brakuje mi takiej relacji. Nie chcę być staro-dorosła. Oh, wakacje - jeszcze nigdy na Was tak nie czekałam jak czekam teraz.
A tu wciąż 16 listopada... oh, listopadzie, mijaj szybciej.
Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu i uważam, że masz olbrzymi problem ze swoimi emocjami i z samą sobą. Nie potrafisz porozumieć się z rodzicami, buntujesz się jak mała dziewczynka. A czasami chyba nie wiesz jakie bzdury wypisujesz.
OdpowiedzUsuńTwierdzę też, że powinnaś porozmawiać ze specjalistą, bo to nie jest normalne zachowanie. I nie tłumacz się tym, że jesteś inna niż wszyscy. Masz problem z którym sobie nie radzisz i ktoś musi Ci pomóc. Bo jeżeli nie rodzice to tylko lekarz.
no, nic nowego się od Ciebie nie dowiedziałam ;)
OdpowiedzUsuńdzięki