śniło mi się w ogóle ostatnio, że byłam w ciąży, ale taki moment, że dowiedziałam się, że jestem w ciąży
swoją drogą traumatyczne przeżycie, bo prawie obudziłam się z krzykiem
w śnie płakałam, że zawaliłam swoje życie, że chuj już wszystkie marzenia strzelił i przede wszystkim jak jak to powiem rodzicom i, że wstyd przed całą rodziną
gdy się obudziłam byłam naprawdę roztrzęsiona - kurwa! to było wszystko takie realne
ale nie w tym rzecz - w sumie to nie wiem czy powinnam w to wierzyć, ale sprawdziłam sennik...
a w senniku, że ciąża oznacza spełnienie życzeń, jakieś zmiany w życiu
gdy człowiek czyta takie nowiny czuje się podniesiony na duchu, więc jakoś mimowolnie zaczęłam myśleć, co by się tu mogło zmienić
parę dni później mama (moja mama nienawidząca kotów całym sercem) dzwoni do mnie, że tu w terenie kręci się taki śliczny przypalany kotek i, że gdyby były małe kociątka to mama by wzięła do domu - LOL?
jeszcze chyba tego samego dnia wpadłam na pomysł jakby tu zarobić dużą forsę (nie, do zwykłej pracy nie chce) - zajmę się chałupnictwem! (jak wypali to chyba, mówiąc kolokwialnie, posram się ze szczęścia)
tym samym bliskie są spełnieniu moje obecne marzenia jak: koncert Rammstein w listopadzie (jedyne 187 zł, jupi) i śliczne buty "lity" (wydatek około 700 zł - w pale mi się to nie mieści, ale jak będę w stanie je kupić to się pozytywnie zesram)
wniosek jeden: pieniądze szczęście dają! może chwilowe, ale mi szczęście każde się przyda
idąc dalej w wątek jakże profesjonalnie i osobiście przekazanej mi wiadomości o zmianach w życiu:
dostałam się na studia - w sumie nie było żadnych szans, żeby się nie dostać, ale okej, cieszę się!
no i Karol (kurde, bracie kocham Cię), który był początkowo niechętny na koncert, stwierdził, że jednak idzie ze mną - przecież to zajebiście pozytywna zmiana zdania (pewnie do listopada i tak nie raz ją jeszcze zmieni)
w ogóle ostatnio nie mogę przestać myśleć o tym koncercie, muszę na niego iść, no muuuuuuuuuuuszę! jeszcze chyba nigdy na nic tak się nie napaliłam - tymbardziej, że to prawdopodobnie ich ostatnia trasa koncertowa! kuuuurcze
okej, idąc dalej: F. się do mnie odezwał, swoją drogą wcale się tego nie spodziewałam, cały czas miał nadzieję (w sumie chyba on jeden LOL), że dostanę się na skandynawistykę, śmieszneee
a i P. sobie o mnie przypomniała, dobra wiem, twierdze, że ma mnie w dupie, ale tak naprawdę to ja się nie chce z nią widzieć - trudno
może to nie są jakieś wielkie zmiany, ale tyle rzeczy po tym jednym durnym śnie?
i jak tu nie wierzyć w znaczenie snów?
czy czeka mnie coś jeszcze, coś więcej?
(to wszystko pisałam przez jakieś 2 wieczory i jeden ranek, razem chyba w całości przez pół godziny, a wszystko dlatego, że co chwilę ktoś mi właził do pokoju i w nim siedział a ja jak coś piszę to muszę pisać w zupełnej samotności i ciszy)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz