ehhhhh kurcze *moja potrzeba ciągłego pisania właśnie się aktywowała*
chcę już jechać na wczaaaasy *bieszczadzkie love* chcę już poczuć ten klimat, zobaczyć te piękne połoniny, zapomnieć o Bożym świecie i nie myśleć o tych wszystkich małych i wielkich (wyolbrzymionych?) problemach
niby wakacje na które tyle czekałam, jedyne takie długie, miały być najlepsze na świecie, miałam zrobić wszystko na co nie miałam czasu wcześniej, korzystać z każdego danego mi dnia a tymczasem rutyna mnie zabija, nuda, ciągły żal
nie mam siły na nic, nie chce mi się, bo i po co? wstaje dzień, który i tak za chwilę się skończy *dekadentyzm*
zawsze, gdy piszę albo tak myślę to po chwili sobie obiecuję "no kurde, nie może tak być, nie ma chuja, muszę korzystać z danego mi czasu - jutro gdzieś pójdę i coś zrobię, jutro coś osiągnę, jutro pokonam samą siebie i swoje lęki, w końcu kiedyś trzeba zacząć nad tym pracować" - JASNE
na gadaniu i myśleniu, marzeniach się kończy
śmieszna jestem, oczekuje dużo, w zamian nic nie dając - dziwaczka, zdziwaczała totalnie
jestem świetnym materiałem na jakiś przygnębiający polski film, smutny lecz prawdziwy - TYLE TYLKO, ŻE JA MAM LEDWO 19 LAT A CZUJE JAKBYM BYŁA ZGORZKNIAŁĄ 50-TKĄ
właśnie za kilka dni moje 19. urodziny.. życzcie szczęścia i spełnienia marzeń, łaski Bożej i wielu uśmiechów
chciałabym pokochać siebie, być pewna i silna, mieć władzę w głosie
lubię być dziwna - to jest część mnie, nie lubię schematów a jednak ostatnio często się do nich stosuje
o ironio!
sierpniu nadchodź! Bieszczady pokażcie mi swoje piękno! KSU dajcie koncert w Parku pod Dębami! *hihi*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz