jeny jakie to jest denerwujące, człowiek jedzie na wczasy, wypoczywa w innym dla niego miejscu, lasy, góry, świeże powietrze, choinki, zielona trawa, kamyczki, górskie potoczki, wieś, potem wraca do swojego miejsca zamieszkania, w tym przypadku brzydki, śmierdzący, ohydny GDAŃSK, i czuje się wkurwiony..
w Bieszczadach na górskich szlakach, nawet w takim Baligrodzie czy Lesku nie za bardzo mnie obchodziło czy mam pełny makijaż, czy moje nogi są grube w dżinsach, czy te buty pasują do szortów, czy jak nie zrobię koczka przed lustrem a w samochodzie to czy to będzie dobrze wyglądać i dobrze się czułam! nie musiałam się przejmować, byłam sobą, byłam swobodna
wracam do tego syfiastego miasta, cytując: "to miasto pożera mózg, to miasto zatruwa sen, to miasto to żywy trup, to miasto pulsuje złem" i znowu to samo, stoje przed szafą pół godziny dosłownie - w co się ubrać?, trzeba nałożyć puder, jakie buty do spodni? KURWA! i nie mogę się od tego opędzić
znowu spędzam dni przed komputerem, bo co robić w tym zakichanym mieście? wieje nudą
człowiek chciałby pójść na festiwal, wystawę, imprezę w plenerze ale weź zapłać, płać i płać i nawet jak jesteś gotów zapłacić to nawet nie masz z kim iść, a samemu? czułabym się jak bohater książki, filmu, czuję, że niedługo totalnie zdziwaczeję
poza tym Gdańsk jest do dupy z tymi wszystkim eventami!
nie wiem co się stało, ale nienawidzę Cię miasto, w którym przyszło mi żyć! morze do wyrzygu, starówka do wyrzygu, wszystko jest tutaj do wyrzygania - i po co te Szwaby tu przyjeżdżają? "Ja, Danzig ist Deutsch" zachwycają się nie wiadomo czym
to miasto naprawdę mnie stresuje, przytłacza, zabija - znowuż ciśnie mnie klatka piersiowa, nie mogę normalnie oddychać, znowu płaczę w samotności i trwam w bezsilności
dlaczego każda moja miłość jest nieszczęśliwa? nie ważne do czego czy kogo, zawszę cierpię - a może to tylko moja wina
wyprowadzka. wyprowadzka to jedyne lekarstwo na moje lęki - szkoda, że doszłam do tego dopiero teraz, a może nie szkoda?
nie dziwię się Raskolnikowi!
w mieście czuję się obserwowana, każdy na Ciebie patrzy - czasem mam ochotę krzyczeć
Boże, ja chcę wrócić do tego odludnego miejsca, zapomnianego przez czas! tam wszystko jest inne
marzeniem moim jest wyprowadzić się w piękne Bieszczady do ślicznego domku, jeździć moim wymarzonym garbusem, wspinać się na szczyty, gdy będzie mi źle, mieć wolny zawód, dzielić życie z człowiekiem lasu - tak oto widzę siebie w dorosłości (czy ja dorosnę? czy już zawsze zostanie mi dziecięca buzia)
postanowienia noworoczne:
- zrobić prawo jazdy, tak aby móc za rok znów pojechać do Ustrzyk Dolnych i generalnie w Bieszczady
- kupić garbusa
- przestać przejmować się ludźmi, generalnie żyć tak jak chcę i mówić tak jak ja chcę i robić to co ja chcę
- zrobić sobie tatuaż na wewnętrznej stronie ramienia
już nie czuję się staro.
od dzisiaj CODZIENNIE wychodzę z mieszkania - trzeba jakoś żyć w tym syfie.
jeszcze napomknę w tym moim jeziorze goryczy o kropelkach szczęśliwych chwil, gdy śpiewałam, skakałam i tańczyłam na koncercie KSU, gdy zdobywałam szczyty prawie zdychając ze zmęczenia, gdy śmiałam się z krów beznamiętnie spoglądających na samochody i przechodniów, gdy padał na mnie deszcz i świeciło słońce, gdy witałam ludzi na szlaku słowem "Cześć!"
wszystko co dobre szybko się kończy, a wszystko co złe zostaje na dłużej
przeżywam to wszystko, bo wiem, że coś się skończyło i już nigdy nie wróci
chciałabym wykorzystać tą moją nadwrażliwość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz