sobota, 3 września 2011

when routine bites hard and ambitions are low

wnioski, które do mnie dochodzą okazują się być okrutne - czy to zalicza się do samookaleczenia? moje myśli są dla mnie trucizną, ale jak tu nie myśleć wcale?
przedwczoraj oglądnęłam jeden ze zbioru filmów na dysku (sukcesywnie codziennie oglądam po jednym, zdarza się nawet dwa jednego dnia) - "Nieustające wakacje". co prawda z Jim'em Jarmusch'em zetknęłam się już wcześniej, ale ja nie o tym. świetny był dowcip opowiadany przez tego czarnego o saksofoniście, ale ja nie o tym. mianowicie czy ja też jestem turystą na nieustających wakacjach? chyba tylko w marzeniach, chyba nie. mam dom do którego wracam, mam rodzinę do której też wracam. jednakże w marzeniach podróżuje wszędzie, jestem tam gdzie akurat mi się podoba, jestem w ruchu - podczas gdy moje realia są inne. dlaczego? bo boję się świata. nie chcę być samotna, ale boję się otworzyć.
wczoraj oglądnęłam za to "Red Road". co prawda moje nastawienie było neutralne, ot kolejny brytyjski dramat - BBC Council itd. w czasie trwania moje nastawienie imało się ku negatywnym, ale jakież było moje zdziwienie pod sam koniec! byłam prawie bliska płaczu. ale to w sumie u mnie normalne, nie lubię wizji stracenia kogoś bliskiego. ale ja właściwie nie o tym. zdałam sobie sprawę, że tak bardzo brakuje mi relacji damsko-męskiej. oglądam te filmy, patrzę na te relacje i popadam w coraz głębszą otchłań niezrozumienia, łez, tęsknoty. mogłabym być z każdym kto okazałby mi krztę zainteresowania i zrozumienia.
rośnie we mnie fascynacja mężczyznami (nie, nie chłopcami), 30+. temat tabu? wszyscy w około tylko o tym seksie. seks jest wszędzie, nawet w durnej reklamie jogurtu czy proszku do prania! dokąd to zmierza? co w seksie takiego jest? dlaczego staje się priorytetem? ja nie chcę seksu. chcę miłości, chcę opieki, chcę zrozumienia, chcę przytulenia.
znowu ciągnie mnie do używek. znowu chcę mieć swoją kawalerkę z materacem na podłodze. nie wiem dlaczego podoba mi się taki styl życia. no future. czy ja mam/miałam w życiu za dobrze, że pragnę mieć nieprzespane noce, zapijać problemy? a może właśnie jest na odwrót.
nie chcę żyć w XXI wieku. przynajmniej świadomie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz